Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Życzenie pokoju i dobra

16.04.2018 kg .

Posłaniec św. Antoniego | Redakcja dwumiesięcznika franciszkańskiego

W środowisku franciszkańskim znane i powszechnie używane jest pozdrowienie Pokój i Dobro! Co ono oznacza? Skąd się wzięło? A jak pozdrawiał ludzi św. Franciszek? - pisze o. Andrzej Zając na łamach dwumiesięcznika franciszkańskiego „Posłaniec św. Antoniego z Padwy”.

Pozdrowienie, życzenie, błogosławieństwo

Lato 1226 r. dobiegało końca. Wycieńczony Franciszek świadomy zbliżającej się śmierci zawołał jednego z braci. I zaczął mu dyktować testament. Chciał w nim zapisać to, co z niego pozostawało najcenniejsze – całe swoje doświadczenie. Wśród przywoływanych w pamięci najważniejszych zdarzeń, wspomniał i ten prosty fakt, że to sam Bóg wskazał mu, żeby on sam i bracia byli zwiastunami pokoju: „Pan objawił mi, abyśmy używali pozdrowienia: Niech Pan obdarzy cię pokojem”. W testamencie, w obliczu śmierci nie pisze się o sprawach przelotnych i powierzchownych. Dlatego jasne jest, że sprawa pokoju była dla Franciszka czymś więcej niż tylko zwykłym pozdrowieniem. Ona stała się dla niego i jego braci życiowym programem, określającym sposób postępowania. Za tym pozdrowieniem kryła się ich misja.

W wypowiadanych słowach wobec spotykanych ludzi bracia dzielili się pokojem jako łaską od Boga, pragnąc go dla każdego, kto stawał się uczestnikiem spotkania. W ten sposób ożywiali też własną pamięć o sensie powołania jako heroldów wielkiego Króla, Księcia Pokoju, który przez ich posługę działał i napełniał łaską. Pozdrowienie to było więc też formą błogosławieństwa. Tak właśnie robił sam Franciszek, o czym wspomina jego biograf: „W każdym kazaniu swoim, zanim zacytował zebranym słowo Boże, najpierw wzywał pokoju, mówiąc: «Pan niech was obdarzy pokojem»”. Do braci zaś kierował następującą zachętę: „Jak głosicie pokój ustami, tak, a nawet jeszcze bardziej, miejcie go w sercach waszych. Niech nikt z waszego powodu nie będzie pobudzony do gniewu, albo zgorszony, lecz wszyscy przez waszą łagodność będą doprowadzeni do pokoju, życzliwości i zgody. Do tego bowiem zostaliśmy powołani, abyśmy troszczyli się o poranionych, umacniali załamanych, a błądzących przywoływali na właściwą drogę”.

 

Pragnienie dobra dla innych

W świadomie wypowiadanym pozdrowieniu nie chodzi tylko o świadectwo dobrego wychowania, nakazującego zauważenie człowieka, skinienie głowy, życzliwe spojrzenie. Chodzi bardziej o duchową przestrzeń, w której dzieje się pokój. Pragnienie dobra drugiego, chęć zachowania od zła, choćby od złego słowa, pragnienie i gotowość do służenia drugiemu – to wszystko buduje tę przestrzeń. W zachętach do ewangelicznych postaw można zauważyć zrozumienie i łagodność, które świadczą o niezwykłym duchowym i egzystencjalnym realizmie Franciszka, świadomego ludzkich ograniczeń i trudności w bezwarunkowej miłości realizowanej na co dzień: „I kochajmy bliźnich jak siebie samych. A jeśli kto nie chce kochać ich tak jak siebie, niech im przynajmniej nie wyrządza zła, lecz niech im czyni dobrze”.

Kluczem więc jest dobro, które nie bierze się znikąd, ale pochodzi zawsze od Boga. Franciszek doskonale o tym wiedział i dlatego właśnie tak mówił: „I wszelkie dobro odnośmy do Pana Boga najwyższego i uznawajmy za Jego własność, i dziękujmy za wszystko Temu, od którego pochodzi wszelkie dobro”. Jak podają towarzysze św. Franciszka w jednej z biografii, jeszcze przed jego nawróceniem był pewien człowiek, który biegał po Asyżu i wołał: „Pokój i Dobro! Pokój i Dobro!”. Sam zaś Franciszek, „przejęty duchem proroków, idąc śladami wspomnianego swego poprzednika, oznajmia pokój i głosi językiem proroków kazania o zbawieniu”. I tak właśnie należałoby rozumieć sens tego pozdrowienia: jako przejęcie o pokój serca i o dobro nieprzemijające, jakim jest wieczne zbawienie, które Bóg daje człowiekowi, a którego człowiek człowiekowi życzy.

 

Pokój z nieba 

Odniesienie do Boga w refleksji nad sprawą pokoju ma fundamentalne znaczenie, ponieważ człowiek nie jest w stanie wytworzyć pokoju, może jednak pokój od Boga przyjąć i może dzielić się nim z innymi. Kiedy zaś brakuje pokoju, ponieważ człowiek nie zawsze chce przyjmować to, co daje Bóg, albo zniecierpliwiony zaniedbuje i porzuca Boży dar, skutecznym antidotum staje się powrót do Boga. Słuszną reakcją na wszelkie przejawy niepokoju, zamieszania, niemocy według wskazań Franciszka jest – niczym najprostszy egzorcyzm – wdzięczne wołanie do Boga poparte dobrym czynem: „I kiedy widzimy lub słyszymy, że ludzie źle mówią lub źle czynią albo bluźnią Bogu, my błogosławmy i dobrze czyńmy, i chwalmy Boga, który jest błogosławiony na wieki”. Bez Boga nie ma pokoju, ponieważ pokój jest z Boga. A jego gwarancją jest Jezus, „w którym to, co jest w niebie i to, co jest na ziemi, zostało obdarzone pokojem i pojednane z Wszechmogącym Bogiem”.

Dlatego Franciszek – rozpoczynając swój list do wszystkich ludzi, którzy mieszkają na całym świecie – życzy im nie jakiegokolwiek pokoju, ale „prawdziwego pokoju z nieba i szczerej miłości w Panu”. Taki pokój z nieba najczęściej zstępuje na ziemię przez człowieka, który emanuje życzliwość na innych. Taki był właśnie Franciszek, który z wielkim przejęciem szedł przez latyńskie miasteczko Poggio Bustone i pozdrawiał radośnie jego mieszkańców słowami: „Dzień dobry, dobrzy ludzie!”. Ściągał tak na nich błogosławieństwo Boga i prawdziwy pokój, poprzez który wiedzie droga do zbawienia.

o. Andrzej Zając OFMConv


Serdecznie zapraszamy na stronę internetową dwumiesięcznika franciszkańskiego "Posłaniec św. Antoniego z Padwy": www.poslaniecantoniego.pl.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij