Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Zaproszenie - XIV niedz. zwykła

08.07.2017 Prugar Andrzej

Bóg na osiołku… Bóg umywający nogi człowieka. Kto tu jest bogiem? Bóg czy człowiek? Tylko ten, kto jest pokorniejszy i mocniejszy jednocześnie. Zanim Dobry Bóg zaprosi nas grzeszników do udziału w swojej pokorze i mocy, objawia się; objawia nam jaki jest. To powód do wielkiej radości według proroka Zachariasza: „Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” (Za 9,9). Córą Syjonu jest Kościół, a więc i każdy kto do niego należy, każdy ochrzczony. Jesteśmy więc wezwani do wielkiej radości, bo właśnie Pokorny ostatecznie połamie łuki wojenne – wszelkie skojarzenia mocy z przemocą i On będzie dawał prawdziwy Pokój (por. Za 9,10).

Nie zawsze wydaje się nam to rozsądne. Widzimy przecież zagrożenie, przemoc, możliwość wojny i chcemy przynajmniej się obronić. Chcemy sojuszy z mocniejszymi. Ale czy entuzjam dla tego, co tylko ludzkie i "z ciała" da nam pełną gwarancję? Trzeba zachować roztropność, a przede wszystkim bojaźń Bożą, ale najskuteczniejsze rakiety nie dadzą nam pokoju, jeśli nie będziemy wpatrzeni bardziej w Jezusa niż w ludzkie strategie.

Chyba nigdy nie zapomnę pewnej lekcji. Pomagając konkretnej osobie przez dłuższy czas, odczułem bezradność i zmęczenie. Przy jednym ze spotkań wypowiedziałem słowa, które oddając mój stan ducha, objawiały jednocześnie, że ciągle jeszcze przede mną jest „lekcja” radości z pokory i mocy Boga. Powiedziałem wtedy, że nie potrafię pomóc, bo i Bóg choć wielki, jest też i słaby czasami. Nie było to stwierdzenie pokorne, z mojej strony, raczej stwierdzenie pełne żalu, jakiejś goryczy i skupienia na sobie. Pewnie mógłbym się "wytłumaczyć" teologicznie z takiego twierdzenia, że chodzi tu o naszą wolność, przyzwolenie na działanie Boga, itp. Odpowiedź jednak, której się nie spodziewałem, dała mi wiele do myślenia: „Niech się Ojciec zdecyduje czy Bóg jest mocny czy słaby? Bo inaczej jest to sprzeczność”! Odpowiedziałem: „Bóg jest mocny!” – „Właśnie - brzmiała odpowiedź  - tylko mocny, Najmocniejszy może sobie pozwolić na taką pokorę i słabość” –  jechać na osiołku, umywać mi nogi, przebywać w kawałku chleba z całą swoją boskością… On jest pokorny, cichy, nigdy nic nie traci, bo ma do dyspozycji cały czas i całą wieczność, i niezliczoną ilość możliwości przez które mówi do nas i działa w nas, przemieniając w Siebie. Ostatecznie więc ta „słabość” staje się drogą do większej mocy: „Moc w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9).

Pokorny i Mocny Pan zaprasza: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11, 28-30). Któż nie odczuwa utrudzenia i obciążenia życiem, kto z nas się nie męczy? Wakacje mogą nas odprężyć, ale czy uwolnią od trudów codziennych, uciemiężenia związanego z życiem grzeszników, czy dadzą odpowiedzi na wiele pytań? 

Słuchajmy dobrze zaproszenia Jezusa. Mamy przyjść do Niego z jarzmem utrudzenia i obciążenia, ale i odejdziemy z jarzmem, ale słodkim i lekkim. Mimo, że „żaden więzień nie poprosi o nową parę kajdanek” (F. Hogan), Jezus proponuje jedyną i przedziwna zamianę dla naszego dobra. Zna ludzką naturę. Zawsze „komuś” lub „czemuś” służymy. Dlatego się męczymy. Służyć możemy: sobie, światu, szatanowi lub Bogu. Chodzi wiec, aby się oddać na służbę Jedynemu Panu. Jeśli każdy chce po swojemu budować, jeśli jest wielu panów, zdążamy nieuchronnie do chaosu. Poddanie się Bogu pozwala optymistycznie patrzeć na efekt takiej służby, choć nie wiele możemy z tego rozumieć jak Pan nas prowadzi. W rzeczywistości Jezus nie proponuje nam „nowych kajdanek”, ale proponuje udział w dźwiganiu Jego ciężaru! „A przecież ciężar, który On dźwiga – krzyż – jest najcięższy z możliwych. Nie można też powiedzieć, by Jego krzyż był ciężki tylko dla Niego, nie zaś dla tych, którzy pomagają Mu go nieść. Rozwiązanie tej sprzeczności zawiera się w postawie Jezusa, który mówi o sobie, że jest cichy i pokorny sercem to znaczy nie wzdycha niosąc ciężar, którym Go obarczono, nie skarży się, nie buntuje, nie zastanawia się czy starczy Mu sił” (H. Balthazar). Zjednoczony z Ojcem Jezus zaprasza nas pod swoje jarzmo. Zaprasza, abyśmy przestali liczyć na siebie i żyć opierając się tylko o siłę swojego ciała – „ziemskiego namiotu”. Św. Paweł świadomy mocy, którą Pan nam daje w spotkaniu, pisze do Rzymian: „Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy… Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli” (Rz 8,9.11-13).

Zaproszenie Jezusa staje się wołaniem. Jest to wołanie do wyjścia z siebie i udanie się na spotkanie z Nim. Wezwanie do całkowitego oddania się Jemu, do uzależnienia się od Niego jak On zależy z miłości od nas. 

o. Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, zachód słońca w Hajduszoboszlo, Węgry, 2017 r.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij