Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Z franciszkańskich kronik: czerwiec 1930

12.06.2018 kg .

Archiwum | Archiwum prowincjalne

Jesteśmy już prawie w połowie czerwca. Za nami Boże Ciało, czerwcowe upały i pierwsze letnie burze. A jak mijał czerwiec 1930 r. braciom z franciszkańskiego seminarium we Lwowie? Zapraszamy do lektury. Na zachętę mały wyimek: „w tych dniach otrzymaliśmy japońskiego rycerza. Dziwnie wygląda ten rycerz, same kropki, kreski i drabinki, czyta się go zaś od tyłu – myśmy go nie czytali nawet od przodu, żałowaliśmy że nie przysłano nam razem z nim jakiegoś Japończyka za tłumacza (?!)” :)

1-7 VI. Pogoda dość ładna, dlatego zapowiedziano nam, że jeśli 3 VI t.j. we wtorek będzie ładnie idziemy na majówkę do Czyszek. Jako też pogoda sprzyjała więc rano wyruszyliśmy na majówkę. Ubawiliśmy się i zmęczyli porządnie, tak że przez kilka dni nogi wszystkich, z wyjątkiem tych którzy tłukli się po bruku na wozach, bolały dotkliwie.

Nazajutrz rozpoczęły się lekcje i płyną zwykłym już trybem. Coraz bardziej wzdychamy do wakacji, a czas wlecze się żółwim krokiem. Koniec roku szkolnego podobno ma być 23 VI, lecz zdaje się że będzie do 28.

8-12 VI. Monotonny czas lekcyj[!] urozmaiciły nam choć trochę Zielone Święta, lecz i one minęły nader szybko pozostawiając zaledwie małe wspomnienie. W środę na objedzie dowiedzieliśmy się że: Generałem jest O. Tavani, pierwszym zaś assystentem, Polak O. Peregryn Haczela exprowincjał; w tych dniach otrzymaliśmy japońskiego rycerza. Dziwnie wygląda ten rycerz, same kropki, kreski i drabinki, czyta się go zaś od tyłu – myśmy go nie czytali nawet od przodu, żałowaliśmy że nie przysłano nam razem z nim jakiegoś Japończyka za tłumacza (?!)…

13-17 VI. Dni płyną na nauce ale już spotęgowanej gdyż koniec roku, a właściwie ostatnia konferencja ma odbyć się w niedzielę 22 VI, a tu tymczasem Przełożonym zdaje się, że jest dużo czasu i trzeba częściej chodzić na brewiarz i w niedzielę lub święta dłuższe rekreacje trzeba obowiązkowo odbywać, lecz na nieszczęście jest czasu b. skąpo i kto wie czy na końcu roku nie będzie więcej dwój niż w środku. Chodzą pogłoski że za dwie dwóje będą usuwać, taki popłoch padł na profesat, że trudno wytrzymać, wszyscy mówią tylko o tem[!] i planują już na przyszłość jak to sobie zaradzić. Niektórzy próbowali przekonywać że to jest nie możliwe bo musieliby wydalić przynajmniej z 10-ciu, a śluby? czy to już nic nie znaczą, no gdyby tak to rozumie się że nic, w takim razie byłaby to tylko okoliczność zamydlająca oczy biednym nowicjuszom, że po ślubach nie potrzeba obawiać się o wydalenie, jednak mimo tak silnych argumentów nie zdołali nikogo przekonać, gdyż takie wypadki, chociaż nie w tak kolosalnej liczbie, zdarzały się już i nawet za naszych czasów. Lecz przygotowani, czekajmy co nam czas może najbliższy przyniesie, dysputy zaś i zmartwienia odłóżmy na odpowiedni czas, nie zatruwajmy sobie przynajmniej ostatnich chwil.

18-22 VI. Boże Ciało. Na procesję do katedry poszli wszyscy z małemi[!] wyjątkami, salwy jedna za drugą rozlegały się na cześć Pana utajonego w Najśw. Sakramencie. Inne dni minęły na nauce. Na dworzu[!] tak gorąco, a tu jeszcze trzeba się uczyć. Dowiedzieliśmy się, że koniec roku szkolnego będzie 27 VI, a konferencja 25 VI 30 roku, tyle jeszcze dni, chociaż trzy jednak wydają się okropnie długiemi[!], wszyscy z upragnieniem oczekują wakacji, każdy ledwo już dycha, tak to nauka wyniszcza zdrowe organizmy, zamieniając je wprost na bezużyteczne szczątki.

23-27 VI. Te kilka dni nareszcie minęły, a w środę o godz. 3 po południu odbyła się konferencja, wieczorem zaś sam O. Prowincjał [Kornel Czupryk] odczytał nam noty, dodając każdemu kilka pożytecznych uwag, dowiedzieliśmy się także gdzie, kto jedzie na wakacje, najwięcej z nas jedzie do Halicza, kilku do Hanaczowa, do Czyszek, na Kalwarję i do Radomska. Powszechna radość zapanowała na profesacie, wszyscy zajęci pakowaniem, ruch jak na rynku. W sobotę jadą już do Halicza i do Hanaczowa reszta w poniedziałek.

28 VI. Od samego rana ruch i gwar, jedni trzepią sienniki inni wiążą pakunki jeszcze inni zamiatają cele i korytarze. Spokojny przez cały rok profesat, naraz zabrzmiał, mimo że jest nas 58, stu głosami. Kłęby pyłu unoszą się w powietrzu wytwarzając dziwną nie klasztorną bynajmniej atmosferę. Powoli jednak ten nieporządek opiera się o pewne ramy rygoru. Jedni bracia już odjeżdżają, więc, życzenia przyjemnych wakacyj[!] – myślę że zbyteczne, bo jakżeby to wakacje miały być nieprzyjemne? – pożegnania, prośby o pamięć listowną i.t.d. i.t.d…. aż nareszcie każdy w swoją stronę podążył, a profesat zaległa znów idealna cisza i trwać będzie długo…. aż znów wesoła brać nasza nie ożywi tych zawsze zimnych i milczących murów.

(Cytat za: Kronika II. Seminarium OO. Franciszkanów we Lwowie 1928-1934, oprac. Z. Gogola, J. Małocha, H. Starostecka, Kraków 2010, s. 72-74).

opr. Joanna Małocha



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij