Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Wolne miejsce przy zamkniętych drzwiach

16.12.2017 Staworowski Bronisław

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Jest taki zwyczaj, że na stole wigilijnym zostawia się jedno nakrycie dla niespodziewanego gościa. Ale drzwi…

Drzwi pozostają zamknięte. Nie chodzi tu o zwykłą ostrożność przed niebezpieczeństwami z zewnątrz, przed złodziejami, ale o barierę nie pozwalającą nam nawet pomyśleć o zaproszeniu do stołu kogoś obcego, odrzuconego, wzgardzonego, samotnego czy bezdomnego. Jest taka piękna polska kolęda: „Nie było miejsca dla Ciebie”, która powstała tuż przed wybuchem II Wojny Światowej. Spopularyzowana została w stalagach, oflagach, łagrach i obozach koncentracyjnych, gdzie przebywali ludzie szczególnie wzgardzeni, odrzuceni, sponiewierani i splugawieni. Śpiewając tę pieśń przenosimy się w górskie okolice Jerozolimy, gdzie narodził się Zbawiciel. Mamy wówczas pretensje do mieszkańców Betlejemu, zwłaszcza przydrożnych karczmarzy, których nie wzruszał nawet błogosławiony stan Maryi, małżonki Józefa. My byśmy na pewno tak nie postąpili. Warto jednak pozostać w teraźniejszości, na swoim terenie, w swoim obszarze. Tu gdzie miliony rodzin zasiadają do uroczystej wieczerzy, tuż obok tysięcy tych odrzuconych. Część z nich pojawia się na wspólnych wigiliach caritasowych, samorządowych, parafialnych czy schroniskowych. Posłuchają życzeń, spoglądając ukradkiem na zastawione stoły, zaśpiewają kolędę, zjedzą strawę. Nie rozmawiają wtedy za bardzo, aby zdążyć się nasycić, zanim stół zostanie pusty. A co da się włożyć do reklamówki, czy kieszeni znika jeszcze szybciej z powierzchni stołów. Niektórzy usługujący gorszą się tym zjawiskiem, ale zwykle są to osoby, które nigdy nie zaznały prawdziwego głodu.

Może jest obok ciebie w sąsiedztwie ktoś samotny, kto ma wprawdzie mieszkanie, ale w ten wigilijny wieczór ociera łzy z oczu, bo nie ma z kim przełamać się opłatkiem? Może jest ktoś przesiadujący od miesięcy na twojej ulicy, kogo znasz, z kim nawet czasem rozmawiasz, ale nie wiesz gdzie podziewa się w ten wieczór, kiedy wypatrujemy pierwszej gwiazdki. Może jest ktoś, kto przychodząc po pomoc do klasztoru czy na plebanię, próbuje jakoś odwzajemnić się sprzątając podwórko czy pielęgnując ogród. Może zaprosić takiego kogoś do siebie w ten piękny wieczór. Wtedy moglibyśmy choć trochę poznać, co odczuwał święty Franciszek przytulając po raz pierwszy trędowatego. Wtedy moglibyśmy uświadomić sobie w pełni, co słyszeliśmy na mszy św. ślubnej podczas końcowego błogosławieństwa nowożeńców, kiedy zaczynamy już myśleć o uczcie weselnej:

„Wśród świata bądźcie świadkami, że Bóg jest miłością,
aby stroskani i ubodzy, doznawszy waszej pomocy,
przyjęli was kiedyś z wdzięcznością do wiekuistego domu Boga.”

Odpowiedzieliśmy wówczas gromadnie:

„Amen.” – Zaprawdę, Niech się tak stanie!

Niech prawdziwie narodzi się w nas Zbawiciel.

 

o. Bronisław Staworowski OFMConv



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij