Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego

26.05.2018 Prugar Andrzej

Usynowienie staje faktem w życiu ochrzczonego: w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, jeśli daje się prowadzić Duchowi Bożemu (Rz 8,14). W zasadzie samo słowo „usynowienie” („przybranie za synów” - jak mamy przetłumaczone w Lekcjonarzu), można najgłębiej pojąć trynitarnie - jako działanie Jednego Boga w Trzech Osobach. Ojciec przywraca grzesznikom jedność z sobą przez Zbawiciela. Każdy kto wierzy w słowa i czyny Jezusa, może przyjąć Jego Ducha i dać się Mu prowadzić nieskończenie dalej niż sam jest w stanie pomysleć o sobie, o Bogu, o wieczności. 

Bo cóż właściwie sam z siebie (od siebie) mogę o Bogu powiedzieć? Zdaje mi się, że nic mądrego. Natomiast - jeśli daję się prowadzić Duchowi Świętemu - odnajduję się w objawieniu Bożym - w Piśmie św, w Tradycji Kościoła, w teologii, w życiu i dziełach świętych i mistyków (nie wszystko oczywiście jest moim doświadczeniem, ale wydaje mi się to bardzo logiczne, racjonalne i jest mocnym wezwaniem). Czy to nie znak usynowienia, odnalezienia się już teraz jakby w przedsionku Domu Ojca? To tak jakbym zbliżył się do okna, przez które wpada światło i właśnie to światło oświetliło całe moje wnętrze, „nazwało” to, co jest pragnieniem i potrzebą sensu! Jestem dzieckiem, mogę wołać więc z coraz większa zażyłością - wspomagany przez Ducha Syna - „Abba - Ojcze” (Rz 8,15).

Usynowiony to oddany, poświęcony (sacratus) Bogu w chrzcie św. Cała Trójca Święta działa w moim życiu. Z jednej strony weryfikuję swoje życie według Ducha w doświadczeniu i bogactwie Kościoła, ale nie zwalnia mnie to również z osobistego wysiłku. 

Wdzięczny jestem, że wiele pokoleń przede mną odpowiedziało na wezwanie Pana: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28,19-20a). Jestem wierzący, dzięki wierze uczniów, Kościoła. Nauka Jezusa, przekazywana przez Kościół dotyka mnie do głębi duszy. 

Słyszę jednak wezwanie: „Poznaj dzisiaj i rozważ w swym sercu, że Pan jest Bogiem, a na niebie wysoko i na ziemi nisko nie ma innego” (Pwt 4,39). Jestem wezwany do błogosławionego wysiłku poznawania Boga. Ufając w pomoc Ducha, który prowadzi nas jako dzieci Boga czytam więc Psalm 33: „Przemówił i wszystko się stało, sam rozkazał i zaczęło istnieć". Czyż nie poznaję Ojca, który wszystko stwarza? Czyż nie widzę misję Ojca przez Syna Bożego, który „ocalił ich życie od śmierci i żywił ich w czasie głodu”? To mój Zbawiciel. Mogę dostrzec Osobę Ducha, który „jest naszą pomocą i tarczą” i do którego ciągle wołamy: „Niech nas ogarnie Twoja łaska…”.

„Bóg jest wiecznym szczęściem, nieśmiertelnym życiem, światłem nie znającym zachodu. Bóg jest Miłością: Ojciec, Syn i Duch Święty. Bóg chce w sposób wolny udzielać chwały swego szczęśliwego życia. Taki jest Jego "zamysł życzliwości" , który powziął przed stworzeniem świata w swoim umiłowanym Synu, przeznaczając "nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa" (Ef 1, 4-5), abyśmy stali się "na wzór obrazu Jego Syna" (Rz 8, 29), dzięki duchowi "przybrania za synów" (Rz 8, 15). Zamysł ten jest "łaską, która nam dana została... przed wiecznymi czasami" (2 Tm 1, 9), mającą swoje źródło w miłości trynitarnej. Rozwija się on w dziele stworzenia, w całej historii zbawienia po upadku człowieka, w posłaniu Syna i Ducha Świętego, a przedłużeniem tego posłania jest posłanie Kościoła” (Katechizm, p. 257). 

Trzeba oczywiście z Jezusem przejść przez wiele gór (kuszenia, nauczania, modlitwy, uzdrowienia, przemienienia, Kalwarię) i wejść na tę ostatnią górę, o której mówi dzisiaj Ewangelia, aby zdobyć Jego perspektywę: „Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił” (Mt 28,16). 

Nawet wśród jedenastu, którzy doszli na szczyt ostatniej góry byli wątpiący. Zawsze jesteśmy wezwani do wiary większej, do oparcia się o Pana i Jego Kościół, a nie swoje jedynie myśli o Bogu, o zbawieniu, o misji, którą Bóg nam powierza. Jezus zapewnia swój Kościół i wszystkich, którym uczniowie Pana mają przekazać Jego naukę: „Ja jestem z wami…” (Mt 28,20).  W tej pewności Jezusa odnajduję siebie jak dziecko, mam Ojca, który daje Syna, Syn zaś jest cały w Ojcu, ale pozostaje Synem, który udziela nam Ducha który przeprowadza przez wszystkie wątpliwości, bo najlepiej nas zna, dlatego „wspiera swym świadectwem naszego ducha” (Rz 8, 16), abyśmy nie ustali w drodze do Domu.

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, Korytarz braci nowicjuszy, klasztor franciszkanów, Kalwaria Pacławska



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij