Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Św. Maksymilian - troszczący się o innych

31.03.2016

Kontynuujemy naszą podróż po drodze zaproponowanej przez Jubileusz Miłosierdzia i zatrzymujemy się przy trzecim uczynku: „nagich przyodziać", biorąc jako przykład św. Maksymiliana Kolbe. 

Biblia proponuje postawę współczucia w odniesieniu do nagości: „szat swoich użycz nagim!" (Tb 4,16): to jedno z zaleceń, które Tobiasz z większym naciskiem przekazuje swojemu synowi Tobiaszowi. Aby udać się w podróż, Tobiasz musi nauczyć się dawać jałmużnę, musi nauczyć się sztuki współdzielenia. W biblijnym języku jałmużna nie jest, jak sobie wyobrażamy, gestem życzliwości dla kogoś, kto jest w sytuacji potrzeby, ale jest postawą miłosierdzia, poprzez którą chce się wyrazić pełną relację, głębokie zrozumienie, wielkoduszną i bezwarunkową komunię z Bożym stworzeniem, które spotyka się na drodze życia.

Pismo św. Wychwala tego, kto „przyodziewa nagiego" (Ez 18,16) i uznaje w tym akcie prawdziwy post: „Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: nagiego, którego ujrzysz, przyodziać" (Iz 58,6­7). Na Sądzie Ostatecznym takie działanie jest zakwalifikowane jako uczynek miłosierdzia, bo właśnie z miłosierdzia i miłości będziemy sądzeni: „byłem nagi, a przyodzialiście Mnie" (Mt 25,36). Sąd Ostateczny, według Mateusza, polega na miłosierdziu okazanym względem najbardziej potrzebujących. W przypowieści o Dobrym Samarytaninie (Łk 10,25-37) jest wskazany szacunek i troska, jaką chrześcijanie powinni mieć dla ciała, szczególnie tego, kto został doprowadzony do nagości i cierpi.

Ludzki akt przyodziania tego, kto jest nagi opiera się w Biblii na pierwotnym geście samego Boga, który okrywa ludzką nagość, przygotowując szaty i następnie ubierając Adama i Ewę po ich wykroczeniu: „Pan Bóg sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór i przyodział ich" (Rdz 3,21). Oni ujrzą się przywróceni w ich godności, zobaczą swoją kruchość otoczoną Bożym Miłosierdziem, swoje ograniczenia zabezpieczone i okryte. Przyodziać tego, kto jest nagi, wiąże się z podjęciem troski o jego ciało, ale wiąże się też z podjęciem troski o jego duszę, skoro szata chroni wnętrze i podkreśla, że człowiek ma wnętrze, które potrzebuje strzeżenia i opieki.

O Ojcu Kolbem, człowieku, który podejmuje troskę o innych, Warren P. Green[1] e Daniel L. Schlafly[2] twierdzą: „Wielu świadków oświadczyło, że jesienią/zimą 1939/1940 roku Ojciec Kolbe zdołał dać pomoc wielu potrzebującym bez patrzenia, czy chodzi o chrześcijan czy o Żydów...". W Niepokalanowie , podczas wojny, zostało przyjętych 3.500 osób, w tym 1.500 Żydów. Pierwsze przybycie Żydów do Niepokalanowa miało miejsce w dniu 12 grudnia 1939 roku.

Ojciec Kolbe, przełożony klasztoru, z sercem franciszkanina przyjmował wszystkich nieszczęśliwych i współdzielił z nimi to wszystko, co było możliwe. Z wielką miłością traktował uciekinierów i Żydów. Pożywienie dla Żydów - jak dla wszystkich w klasztorze - było proste, ale troskliwie przygotowane i w ilości wystarczającej na śniadanie, obiad i kolację. Ponadto chorzy Żydzi otrzymywali specjalne porcje, stosownie do niedyspozycji, na jaką cierpieli.

Brat Hieronim (zmarł w dniu 4 sierpnia 2001 roku) i brat Juwentyn (zmarł w dniu 27 lipca 1997 roku) wspominają te instrukcje Ojca Maksymiliana: „Powinniśmy zrobić wszystko, aby ulżyć niewolę tych biedaków, wyrwanych z gniazda ich rodzin i pozbawionych wszystkiego, co najkonieczniejsze. Powinniśmy zatroszczyć się o naszych rodaków (...). Nie może być różnicy z powodu religii albo rasy. Wszyscy są Polakami, łącznie z Żydami". „Dla każdego Ojciec Maksymilian miał słowo pociechy, pochylał się nad każda osobą, która płakała, aby ulżyć w trudnym położeniu wysiedlonego. My bracia, pociągnięci przez jego świadectwo, współdzieliliśmy z nimi pożywienie, opał i odzienie.

„Ojcze Maksymilianie - powiedziała pani Zając, przedstawicielka Żydów, którzy schronili się w Niepokalanowie - nasze życie zostało zniszczone przez inwazję. Zostaliśmy wyrzuceni z naszych domów i poprowadzeni siłą na wygnanie. Dla nas było niemożliwe celebrowanie Święta Światła[3]. Mimo iż musieliśmy zrezygnować ze święta Hanukkah, teraz nasze dzieci mogą w końcu uczestniczyć w świętowaniu. Jest to przepiękne doświadczenie dla naszych maluchów. Zmuszone do opuszczenia ich domów i zabezpieczenia, jakie dawał im kontekst rodziny, były zmieszane i przestraszone. Ale Ty, Ojcze Maksymilianie, razem ze swoimi braćmi, dałeś nam odczuć dom i przekazałeś nam poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Przyodzialiście nas przyjęciem i godnością".

Wojenni więźniowie, bezdomni, sieroty, Żydzi wyrzuceni z każdego miejsca, czuli się w Niepokalanowie w końcu „jak w domu". Usunięci z życia, w nagości swojej bezsilności i nędzy, w upokorzeniu i pozbawieniu swojej godności, doświadczyli, jak pięknie jest żyć z braćmi, którzy o nich się zatroszczyli. Ojciec Maksymilian ze swoimi braćmi nie organizował zbiórki pomocy, aby przekazać ubogim, raczej przyjął ich pod swój dach. W spotkaniu twarzą w twarz z ubogim pokazał nam konkretnie miłosierdzie i darmowość. Osoba przyjęta nie czuła się upokorzona, a raczej ośrodkiem relacji czułości i miłości, co jej przywróciło jej jedyność osoby, Bożego stworzenia.

Znane indyjskie przysłowie mówi tak: „Wszystko to, co nie jest podarowane, jest stracone".

My jesteśmy bogaci tylko tym, co podarowaliśmy.

a. Angela Esposito MIPK

 


[1] Redaktor katolickich wydawnictw St Louis for Holocaust Studies.

[2]Żyd z St Louis University.

[3] Święto Światła przypomina zwycięstwo nad antycznym tyranem Antiochem IV i oczyszczenie Świątyni.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij