Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Sprawiedliwość, miłosierdzie czy Królestwo?

03.04.2016

Chrześcijanin powinien szukać sprawiedliwości, miłosierdzia, czy głosić Dobrą Nowinę ubogim? Przedstawiamy refleksję o. Łukasza Samca, która nabiera szczególnej aktualności w świetle posługi błogosławionych Męczenników z Pariacoto, którzy oddali życie za głoszenie Ewangelii ubogim. 

Czy chrześcijanin powinien szukać sprawiedliwości?

Królestwo Boże głoszone przez Jezusa nie nadeszło. Ponadto, uwzględniając aktualną perspektywę w jakiej znajduje się ludzkość – powiększenie się ubóstwa i niesprawiedliwości w świecie –  można odnieść wrażenie, że jeszcze bardziej się oddaliło. Jednakże fakt istnienia, pomimo wszystko, "nadziei przeciwko nadziei", wskazuje, że podstawą królestwa nie jest chęć zapewnienia dostatniej przyszłości, ale przemianą nędzy teraźniejszości. Dlatego nadzieja posiada dwie cechy charakterystyczne: nieustannego podtrzymywania i dialektyki. Choć tak rozumiana nadzieja może wydawać się naiwna, to jednak jako, że dotyczy ona konkretnej rzeczywistości ubogich jest właściwą w sobie praxis wiary. Jest to nadzieja krytyczna i dialektyczna, przeciwko nędzy. Jednakże owa nadzieja nie ma nic wspólnego z czystym mechanizmem jako extrapolacja pragnienia zmiany.

Niektóre rodzaje teologii przyjmują rodzaj konsekwencji apokaliptycznej przenosząc, na koniec świata tryumf sprawiedliwości. Natomiast tam gdzie głoszone jest królestwo Boże jako dobra nowina dla ubogich, uobecnia się na nowo skandal Jezusa, jako cudu nadziei. Nadzieja w historycznej współczesności wyraża bliskość Boga. Taka optyka ukazuje, że pomiędzy Jezusem, królestwem Bożym i ubogimi istnieje nierozerwalna korelacja. Niewątpliwie i Maryja wpisuje się w powyższą zależność, bo już na podstawie samego Magnificat jasne jest, że czuje się ona przepełniona Bożą obecnością. Osobiście doświadcza, że historia zbawienia dochodzi do zenitu. Jej „tak” staje się fundamentem dla ubogich i stwarza dla nich przestrzeń nadziei.

Jezus ubogim, właśnie, głosi Dobrą Nowinę i na tej podstawie twierdzić można, że królestwo Boże należy tylko i wyłącznie do ubogich. Zatem jeżeli tak rzeczywiście jest, pomiędzy królestwem Bożym i ubogimi istnieje ścisła korelacja. Może być ona zrozumiana, jedynie biorąc pod uwagę osobę Jezusa, który jest identyfikowany z dwoma, wyżej wymienionymi, rzeczywistościami. Nie można mówić o królestwie Bożym bez stawiania w centrum ubogich, a to może oznaczać, że nie ma Jezusowego chrześcijaństwa jeśli ubodzy nie są w centrum.

Wraz z rozpoczęciem publicznej działalności Jezusa, dokonuje się oficjalna inauguracja definitywnego καιρός Ludu Wybranego, ale i całej ludzkości. Jezus głosi Dobrą Nowinę ubogim (Łk 4,18; 7,22; Mt 11,5), rozumie swoją misję jako mebassaer (Łk 4,18-19). Bowiem według tradycji hebrajskiej prorocy dzielą się na dwa rodzaje. Proroków jako strażników słów Boga, którzy mają w społeczeństwie zadanie denuncjowania niesprawiedliwości. Jest to najczęstsze rozumienie. Jednakże istnieje jeszcze druga, zwanych jako ‘prorocy Łaski’. Ich zadaniem jest obwieszczanie dobrych informacji i zbliżanie się królestwa Bożego. Otrzymują oni nazwę mebasser co po hebrajsku znaczy dosłownie ‘posłaniec dobrych wieści’. Prorok Izajasz mówi o tego rodzaju prorokach w rozdziałach: 40, 52 i 61. W tychże fragmentach Izajasz opisuje proroka jako tego, który się wspina po górach, aby zanieść biednym ludziom dobrą o nowinę pocieszenia. Dlatego Jezusa par excellence (Mt 5 i Łk 4) można identyfikować również i z takim rodzajem profetyzmu. W greckim tłumaczeniu występuje słowo ‘ευαγγελιζεσθαι’ określające czynność, pochodzące od ‘ευάνγελιον’ czyli ‘dobrej nowiny’, i stąd w Kościele pojawia się termin ‘ewangelizacja’ jako aktualizacja hebrajskiego mebasser.

To ubodzy – w znaczeniu społecznym – są adresatami Ewangelii. Głodni, płaczący, potrzebujący, to oni, w pierwszej kolejności, są nazywani błogosławionymi/szczęśliwymi (Mt 5,1-12; Łk 6,20-26). Jezus nie mówi o ubogich, ale się zwraca do ludu ubogiego. Ponadto modląc się do Ojca wyraża swoją mesjańską radość, bo to im zostały objawione tajemnice królestwa Bożego (Por. Mt 11,25-27; Łk 10,21-27). Niewątpliwie ci, którzy są: głodni, spragnieni, przybyszami, nadzy, chorzy, będący w więzieniu – należą do grupy braci Jezusa (Mt 25,31-46). Jednakże wypowiedziane przez Jezusa błogosławieństwa w Kazaniu na Górze wprowadzają jeszcze szersze znaczenie ubogich. Do tej grupy zaliczają się również: udręczeni, płaczący, znienawidzeni, wykluczeni ze społeczeństwa, znieważeni ze względu na wiarę w Chrystusa. Ponadto wszyscy, którzy są: łagodni, miłosierni, czystego serca, pokojowi i sprawiedliwi - także są włączeni w dziedzictwo królestwa Bożego. Dlatego wszystkich, wyżej wymienionych, Jezus nazywa ich szczęśliwymi i to im objawia czułość Boga. Napełnia ubogich nową nadzieją „rewolucji eschatologicznej” związanej z królestwem, które przychodzi. Przepowiadanie Jezusa za pomocą profetycznego stylu podkreśla charakter Jego mowy jako wezwanie czy napomnienie, a mniej znaczenie doktryny. Ponadto widać, że Jezus, w swoim mowach, nie próbuje­ ostatecznie doprecyzować czym ostatecznie jest królestwo, jako dyskursu programowego. Toteż można przypuszczać, że dla jego słuchaczy królestwo Boże nie jest jakimś nowym konceptem. Niewątpliwie pomiędzy poszczególnymi grupami istniały różnice w jego rozumieniu, ale sam fakt oczekiwania na jego przyjście ukazuje mesjański charakter działalności eschatologicznej jako zbawczej. Jezus dzieli z ubogimi taką samą sytuację i przeznaczenie, jest pomiędzy nimi. Nie ma nic do stracenia i żadnych interesów do obronienia. Przełamuje wszechobecny schemat fascynacji pozycją i prestiżem. Skupia się na nic-nieznaczących w społeczeństwie. Co sprawia, że jest w stanie spotkać się z każdym jak z osobą. Dlatego można śmiało powiedzieć, iż życie Jezusa, czyli Jego słowa i praxis codzienności, są dla ubogich Dobrą Nowiną będącą znakiem mesjańskim (Łk 7,22; Mt 11,5).

Jezus nazywa ubogich szczęśliwymi bo do nich należy królestwo Boże, które przychodzi. To w Nim spełnia się długi czas obietnic, oczekiwania na objawienie się sprawiedliwości Bożej, w której będzie powiedziane „nie” dla całej historii cierpienia i ucisku. Ubodzy są szczęśliwi bo Królestwo się przybliża i przynosi wyzwolenie, inicjując transformację tego świata i struktur jego ucisku. Przyjście królestwa jest motywem do szczęścia wynikającego ze zbawczej siły prawa, że to teraz ubodzy są pierwszymi w królestwie, odzyskując swoją godność jako osoby umiłowanego dziecka Bożego.

Jednakże istnieje także inny sposób rozumienia racji szczęścia ubogich. Gdzie królestwo jest rozumiane jako rzeczywistość ostateczna, jako inny świat do którego wchodzi człowieka po śmierci. Takie powszechne przekonanie eschatologiczne akcentuje różnice pomiędzy światem obecnym, a światem przychodzącym, ustawiając je w opozycji do siebie. W takim ujęciu szczęście polega inwersji sytuacji, która się dokonuje po śmierci: ubodzy teraz, bogaci później – i w drugą stronę także – bogaci teraz, ubodzy później. Niemniej jednak taki sposób rozumienia głoszenia Jezusa o królestwie Bożym jest fałszywy, bo pomija przestrzeń napięcia eschatologicznego pomiędzy ‘już’, a ‘jeszcze nie’. Jezus ogłaszając, że oczekiwana rzeczywistość królestwa Bożego staje się obecna, i domaga się intensywnego przeżywania w teraźniejszości. Bowiem wprowadza człowieka w nowe napięcie skierowane ku przyszłości i jeszcze raz w postawie ponownego oczekiwania.

Ponadto posiada jeszcze inną negatywną konsekwencję: ignoruje wyzwoleńczy charakter nauk Jezusa. Gdzie nadzieja wypływająca z dobrej nowiny ostatecznie staje się złą nowiną uległości i fatalizmu, a Ewangelia religijnym usankcjonowaniem niesprawiedliwości historycznej, natomiast Bóg, w konsekwencji, przestaje być Bogiem sprawiedliwym. W całym kontekście przepowiadania i praxis Jezusa jasnym jest fakt, że racja bycia szczęśliwym nie tkwi w samym byciu ubogim albo bogatym. Bowiem Jezus nie sakralizuje żadnego statusu czy sytuacji społecznej. Natomiast szczęście wynika z nadejścia królestwa Bożego, a w raz z nim powszechnego braterstwa każdego człowieka i całego kosmosu, lecz i także zakończenia sytuacji ubóstwa i ucisku, które są przeciwne królestwu Bożemu, a to ono sprawia, że pośród wrogości i nienawiści i pomimo wszystkiego co nie-braterskie, powstaje wspólnota braterska. Dlatego największym znakiem królestwa jest człowiek – w całej ograniczoności swojej ludzkiej natury – jako solidarny z drugim człowiekiem. To właśnie ograniczoność staje transparencją obecności Bożej, która nieustannie przemienia człowieka, wynosząc ponad swoje ludzkie granice. Tego znaku nie są w stanie zrozumieć uczeni i faryzeusze (Mt 12, 38nn). Jezus pozostaje znakiem, także dla swoich uczniów, jako mistrz służby. Dlatego On w swojej osobie wyraża Dobrą Nowinę o miłości Boga, która nieustannie czuwa nad każdym człowiekiem, ale zwłaszcza nad potrzebującym.

Ewangeliczne określenia królestwa Bożego są niezmiernie ważne dla wiary.. Bowiem Ewangelia zaprasza do twórczej fantazji tworzenia refleksji nie a priori, ale wynikających z analizy i potrzeb sytuacji, jako funkcja troski o sprawiedliwość. Dlatego chrześcijanin, zmotywowany wiarą, nie powinien bać się konkretnych decyzji – pomimo niebezpieczeństwa niepowodzenia – podjęcia działań historycznych mających udział w realizacji królestwa Bożego. Toteż właśnie codzienne może wołać w swojej żarliwości: „przyjdź królestwo Twoje”. Nie istnieje absolutna i dopełniona formuła królestwa Bożego. Natomiast istnieje potrzeba – i ryzyko także – ciągłego uhistoryczniania. Wymaganie nieustannej aktualizacji znaczenia królestwa we współczesności staje się horyzontem odpowiedzi na bieżące potrzeby, które już same w sobie są rozumiane jako realizacja – zawsze tymczasowa – królestwa Bożego i jego sprawiedliwości. 

Ważnym czynnikiem w zrozumieniu sprawiedliwości królestwa Bożego jest kwestia nadziei. Rzeczywistość królestwa Bożego, ze swojej natury, aby móc ją uchwycić domaga się nadziei. Gdy zatem człowiek nie posiada nadziei, treść królestwa jawi się jako zwyczajna sprzeczność logiczna. Nadzieja, bowiem, jest istotowo konieczna do zrozumienia czym jest królestwo. Ponadto w konkretnym kontekście jest mowa o nadziei ubogich. Takie ujęcie antropologiczne jest koniecznym warunkiem aby zrozumieć królestwo Boże, jednakże nie jest środkiem wystarczającym.

Analogicznie to co jest mówione o wierze, można zastosować również do podwójnego rozumienia nadziei. Obie urzeczywistniają się od strony ubogich, aby zaoferować dostęp do rozumienia królestwa Bożego. To czego się oczekuje ­jest tym czego oczekują ubodzy tego świata: końca wszelkich niepomyślności, możliwości życia, przemiany świata, który ich uciska w sprawiedliwe funkcjonowanie. Znaki, których oczekują, są tym co już im ofiaruję coś z życia, i pozwalają oczekiwać, że życie jest możliwe.

Natomiast z drugiej strony, nadzieja jest aktem oczekiwania, ubodzy czekają w ramach dialektyki znaków dokonanych i rzeczywistości masowej, okrutnej czy strukturalnej – tworząc nadzieję przeciwko wszelkiej beznadziei. Ponadto trzeba dodać, że ów wymiar przeciwko-nadziei jest właściwą nadzieją. Idąc za Jezusem, gdzie radykalna nadzieja w zmartwychwstanie dokonuje się w kontraście do śmierci. Jednakże znowu warto podkreślić, że to ubodzy konkretyzują owo ‘przeciw’ w relacji do nadziei, jako aktualna sytuacja ucisku – antykrólestwo. Nadzieja królestwa dokonuje się aktywnie jako nadzieja ‘pomimo’ i ‘przeciw’ antykrólestwa. Nadzieja mieści, w sobie, zawsze strukturę zwycięskiego działania przeciwko czemu się sprzeciwia. Dlatego tak ważnym jest dostrzeżenie czemu się sprzeciwia.

Nie znaczy to, żeby ubodzy nie posiadali nadziei transcendentnej w zmartwychwstanie, ale dla nich cudem jest żyć-teraz, jak i przeżyć-później. Dla ubogich przeciwieństwem do nadziei nie jest śmierć, ale niemożliwość życia na ‘już’ i ‘teraz’. Toteż kiedy ją posiadają w ‘już’ i ‘teraz’, jest to nadzieja radykalna. Dlatego aby uchwycić czym jest królestwo Boże, nie wystarczy nadzieja jakakolwiek, ale musi to być nadzieja ubogich, którą w jakiś sposób należy uczynić własną, tzn. przyjąć ją i zinterioryzować. Królestwo Boże to zrealizowana nadzieja – obietnica życia przeciwko antykrólestwu, czyli niesprawiedliwości

Jezus głosi królestwo Boże tym, którzy mają problemy w dostępie do środków życiowych – nawet na granicy poziomu egzystencjalnego – i z tego to powodu cierpią jako poniżeni i zepchnięci na margines. To właśnie tym ubogim społeczeństwo nie daje żadnych nowych horyzontów czy możliwości życia. Dlatego Jezus to im, mówi o nadziei, bo Bóg pamięta o nich i już zapowiada się koniec ich cierpień, jako że to do nich przybliża się królestwo Boże.

Dlatego można powiedzieć, że to co współcześnie nazywa się ‘życiem sprawiedliwym’ w rzeczywistości odpowiada ewangelicznej koncepcji królestwa Bożego. Bo przecież fakt, że miliony osób podejmują działania miłosierdzia wobec ubogich, a oprócz tego często te same osoby czują się w obowiązku do denuncjowania aktów niesprawiedliwości, można uznać za dzisiejszy sposób głoszenia Dobrej Nowiny. Gdzie ciągle istnieje absurd antykrólestwa, tzn. gdzie „troska o życie nadal powoduje skandal, konflikt, prześladowanie i śmierć”. Wszystko to sprawia, że Dobra Nowina o królestwie – jako wartość chrześcijańska – ma znaczenie jako „życie ubogich”. Jednak również życie, ze swej natury, zawsze jest otwarte na więcej. Jest rzeczywistością dynamiczną i ukierunkowaną, ku realizacji człowieka na wielu poziomach, wyznaczając za każdym razem nowe możliwości i kolejne wymagania. Dlatego też życie odnosi się do tego samego, co królestwo Boże, czyli: ‘więcej’, ‘dalej’ i ‘szerzej’.

Królestwo Boże zbiera to co najważniejsze w Ewangelii – życie sprawiedliwe – co najlepiej wyraża wiarę chrześcijańską. Dlatego Życie Jezusa staje się głównym kryterium życia chrześcijan. Bez królestwa Bożego naśladowanie Jezusa nie miałoby ani motywacji ani głównego przekazu. Naśladowanie Jezusa jest związane z nieustannym uhistorycznianiem aktu wiary w Chrystusa. Autentyczność prorockiej misji głoszenia Dobrej Nowiny związana jest koniecznością uwiarygodnienia słów, czasem za cenę męczeństwa. Niemniej jednak naśladowanie Jezusa, to kontynuacja troski Boga – uhistoryczniana działalności proroków – a także udział wołaniu ubogich nadejście sprawiedliwości.

o. Łukasz Samiec

foto: wymowne ujęcie bł. o. Zbigniewa Strzałkowskiego podczas jego posługi chorym, arch. prov.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij