Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

"Siewca wyszedł siać..."

15.07.2017 Prugar Andrzej

Na początku trzynastego rozdziału Ewangelii św. Mateusza słyszymy jakby o podwójnym eksodusie czyli wyjściu:  „Jezus wyszedł z domu nad jezioro…”, a następnie kiedy zaczął mówić w przypowieściach i wyjaśniać tajemnice królestwa Bożego; w przypowieści również używa słowa o wyjściu: „Siewca wyszedł siać…”. Oprócz znaczenia dosłownego, informacji o zmianie miejsca przebywania Jezusa, czy użyciu słowa koniecznego do dynamicznej narracji przypowieści, możemy jednak dosterzec coś więcej w sformułowaniu o „wyjściu” (Mt 13,1-4).   

Św. Jan Chryzostom pyta, świadomy, że chodzi o Syna Bożego, samego Boga: „Skąd wyszedł siać, skoro wszędzie jest obecny i wszystko napełnia? Albo jak wyszedł?”. Chryzostom odpowiada: „[wyszedł] nie z miejsca, ale przez swą naturę i przez zrządzenie dokonane ze względu na nas, stając się nam bliższy przez okrycie ciałem… my nie mogliśmy przyjść do Niego… grzechy zamknęły nam dostęp, to On wyszedł ku nam… wyszedł uprawiać a nie karać, zasiać ziarno bogobojności”.

Stworzenie nie tylko „wyszło” z Serca Boga i jest bardzo dobre, ale od Niego samego otrzymuje słowo - jak ziemia otrzymuje orzeźwiający deszcz - aby dojrzewać i owocować, rodzić się do chwały, którą trudno nam opisać. Tym bardziej jest nam potrzebne słowo po dramacie buntu wobec Stwórcy, buntu pierwszego i tego codziennego. Zgubiliśmy i gubimy ziarno albo pozwalamy, aby zostało w nas zniszczone. Słowo jest nam konieczne, a przyjęte rodzi nas w bólach do chwały! Przez nas rodzi się też do chwały całe stworzenie (Rz 8, 18-23).

Według przypowieści Jezusa, większa część zasiewu Siewcy słowa ginie, jest nieprzyjęta przez ludzi, nie przyjmuje się w nas. A to, co jest przyjęte, również w różnym stopniu jest zamienione na owoc (stukrotny, sześćdziesięciokrotny, trzydziestokrotny - Mt 13,4-23). Czy nie tu należy szukać przyczyn naszych prawdziwych cierpień? Nie tych cierpień, które towarzyszą grzesznikowi do nieustannego rodzenia się ku dobru, do przekraczania siebie, ale cierpień spowodowanych odrzuceniem ziarna Jezusa czy brakiem determinacji, aby je poznać, przyjąć i nim żyć. To w słowie Jezusa i w Nim jest sens, który odrzucamy, dlatego usychamy i giniemy bez sensu. 

Sensowność życia Jezusa obejmuje nie tylko chwałę i radość, ale również niezawinione cierpienie, umieranie, śmierć i zmartwychwstanie. Na każdym etapie Jezus owocuje w pełni. To Jezus jest jak ulewa i śnieg nawadniające ziemię (Iz 55, 10-11). Wraca do Ojca a z Nim wszyscy, którzy przyjmując każde ziarno słowa z ust Jezusa, zaowocowali; owszem w bólu rodzenia się, w każdej godzinie, ale nie przestając zbliżać się ku Temu, który - jako pierwszy i ciągle z tą samą miłością - nie ustaje być w wiecznym eksodusie ku nam. 

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij