Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

"Nie mają już wina"

20.01.2019 Andrzej Prugar

W kilku miejscach Księgi Pieśni nad Pieśniami, oblubienica porównuje swoją miłość do najlepszego wina, a nawet stawia ją ponad wino. Woła więc zaraz na początku do oblubieńca: „Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie, królu, w twe komnaty! Cieszyć się będziemy i weselić tobą, i sławić twą miłość nad wino” (1,4). Podobnie na końcu Księgi: „Wprowadziłabym cię do domu mej matki, napoiłabym cię winem korzennym” (8,2).

„Oblubieńczy związek Boga z Jego ludem - Izraelem był przygotowaniem do nowego i wiecznego Przymierza, w którym Syn Boży przez wcielenie i oddanie swego życia zjednoczył się w pewien sposób z całą zbawioną przez siebie ludzkością, przygotowując ją w ten sposób na "Gody Baranka" (Ap 19, 7. 9) (Katechizm Kościoła katolickiego, p. 1612 ).

Połączyć się w miłości, upoić się miłością jak winem, jest nie tylko pragnieniem dwojga młodych ludzi, ale tęsknotą narodu wybranego i każdego ludzkiego serca wobec Boga. Jest to również tęsknota Kościoła wobec Chrystusa w drodze przez historię. Słowo Ojca, które stało się człowiekiem przynosi „ducha i życie” (J 6.63). Każdy kto uwierzył i przyjął mądrość Ewangelii może o wiele głębiej niż sam prorok Jeremiasz zakrzyknąć: „Rozdziera się serce we mnie, wszystkie moje członki ogarnia drżenie, jestem jak człowiek pijany, jak człowiek przesycony winem – z powodu Pana i Jego świętych słów” (Jr 9,25).

Jak więc rozumieć słowa Maryi, Matki Jezusa, która mówi do swego Syna w Kanie Galilejskiej, ale i dzisiaj tak samo mówi do Niego, obecnego między nami: „Nie mają już wina” (J 2,3). Zdaje się, że jest w ten sposób wyrażona nasza najgłębsza potrzeba. Potrzeba jedności przez miłość z Bogiem i pomiędzy nami.

Kto z nas może powiedzieć, że jest już tak zjednoczony z Bogiem, że bardziej nie może? Czy rzeczywiście jest w nas Jego mądrość i posłuszeństwo Duchowi Świętemu? Jeśli tak, to dlaczego przeżywamy takie rozbicie, jesteśmy skłóceni, a nasza ludzka mądrość nie wystarcza, aby przeżywać wspólnie zarówno radość, ale i trudne chwile?

Pośród naszej przerażającej biedy i braków, Bóg, który kocha każdego człowieka, kocha ludzkość, objawia się jako oblubieniec wobec oblubienicy. Przecież tylko z serca i ust zakochanego mogą wypłynąć takie słowa: nie spocznę dopóki sprawiedliwość Twoja „nie błyśnie jak zorza” (Iz 62,1). Znaczy to, że jesteśmy jakoś ciągle „zgaszeni”, może nawet żyjemy jeszcze w ciemnościach, ale właśnie Bóg objawia się jak oblubieniec względem narzeczonej i choć jej wiele brakuje, chce ją rozradować wielkimi darami: „Nie będą więcej mówić o tobie Porzucona, o krainie twej już nie powiedzą Spustoszona. Raczej cię nazwą Moje w niej upodobanie, a krainę twoją – Poślubiona” (Iz 62,4).

Cud w Kanie jest nazwany początkiem znaków (J 2,11), objawia się bowiem chwała Chrystusa. Jezus przyszedł przywrócić nam chwałę, której pozbawiliśmy się przez grzech. Przychodzi dać nam obfitość swego życia. Wprowadzić przez śmierć do życia. Zbawić. Połączyć w miłości z Bogiem na wieki. Zwróćmy uwagę na znaki, które następują po tym pierwszym, po znaku wina podczas wesela czyli zaślubin. U Jana jest tylko kilka znaków-cudów. Jezus uzdrawia słowem na odległość (J 4), Jezus uzdrawia chorującego od 38 lat (J 5), Jezus uzdrawia niewidomego od urodzenia (J 9), Jezus karmi kilka tysięcy ludzi głodnych słowa i chleba (J 6), Jezus wydobywa z grobu Łazarza (J 11) i wreszcie sam pokonuje śmierć i objawia się uczniom jako Pan (J 20). To jest rzeczywiście coraz głębiej idące działanie Pana, aby człowiek żył, był uzdrowiony, nasycony, wskrzeszony i na nowo zaślubiony z Bogiem.

Jezusa nie można więc traktować jako cudotwórcę zaspokajającego bieżące nasze potrzeby i to według naszych wizji. Tak samo nie można traktować charyzmatów, o których mówi dziś św. Paweł (1 Kor 12, 4-11). Charyzmaty, posługi i działania dane są Kościołowi, aby go budować w miłości. Każdy jest obdarowany. Wszyscy mają razem wszystko, aby Kościół zaślubiony z Chrystusem mógł objawiać się światu i wzywać wszystkich do jedności z Bogiem. Jeśli w to nie uwierzymy, jeśli nie przyjmiemy wszyscy bogactwa, które Jezus przynosi całemu Kościołowi i każdemu z nas, a przez Kościół dla świata, wtedy głód, pragnienie życia, doświadczenie porzucenia, samotności ciągle będzie tylko narastał. Jezus usłyszał proste stwierdzenie Maryi i radość zaślubin nie została przerwana. Do nas też mówi Maryja: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Wam powie” (J 2,5), aby wina nie brakowało.

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij