Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Fenomen poszukiwania i odkrywania

22.11.2017 Bronisław Staworowski

dedykacja:

dla pogubionych i załamanych, którym wydaje się, że świat się od nich odwrócił oraz obojętnych i spełnionych, którym wydaje się, że wszystko już osiągnęli

Nie trzeba być Indianą Jonesem, aby stać się poszukiwaczem i odkrywcą. Nie trzeba uciekać od powszedniości, aby być uczestnikiem niezwykłych przeżyć i pasjonujących fascynacji. Nie trzeba wybierać się do egzotycznych krain, penetrować tajemniczych, złowrogich budowli i uczestniczyć w spektakularnych wyprawach, aby odkrywać to, co może przemienić nastawienie do:

  • życia, którego nie rozumiem,
  • siebie, którego nie akceptuję,
  • drugiego człowieka, którego nie cierpię,
  • Boga, do którego ciągle mam pretensje.

Kto nie stanie się jak dziecko (por. Mt 18,3) nie zrozumie, co znaczy być poszukiwaczem i odkrywcą. Pamiętasz szperanie pod tapczanem, czołganie się pod łóżkiem, badanie twardości węgla i miękkości mąki, budowanie twierdzy pod stołem, sprawdzanie konstrukcji buta, odkrywanie tajemnic piwnicy i strychu, przymiarki munduru taty, czy innowacyjne wykorzystanie ciasta mozolnie ugniatanego przez babcię? Kobiety i dziewczyny dodadzą przymierzanie sukni ślubnej mamy, poszukiwanie najmodniejszego odzienia dla lalki, pierwsze wykorzystanie szminki i kosmetyków do makijażu i wiele innych ekscytujących zajęć. To wszystko było przejawem radosnych poszukiwań i odkrywania nieznanego świata. Szukania czegoś nowego, nadawania rzeczom znaczenia i odkrywania właściwości, których dorośli nie dostrzegali. Marni są rodzice, którzy zabraniając dzieciom twórczych poszukiwań, zamykają je w kręgu ustandaryzowanych zabawek i ograniczają widzenie świata, do przyzwolonego, bezpiecznego terytorium. Pan Bóg nas tak nie ogranicza, ale inspiruje i zachęca do odkrywania, poznawania i korzystania z tego, co dla nas stworzył (por. Rdz 1,26-29).

Taki ograniczony model życia często jest praktykowany przez dorosłych. Zrobić co konieczne, co do mnie należy, odebrać pochwałę, gratyfikację i mieć święty spokój. Nie szukać, nie dociekać, nie pytać, nie odpowiadać, nie spotykać, nie odwiedzać, nie poruszać. Bo po co? Zrezygnować z aktywności i oddać się beznamiętnemu konsumowaniu ochłapów cywilizacji: bezwartościowych produktów telewizji, czy Internetu, szkodliwych fast-foodów i wątpliwych form rozrywki. Każdy z nas zna wiele innych form „nic nie robienia”...

A gdyby tak na nowo wskrzesić w sobie uśpione, choć często odczuwane i skrywane, pragnienia poznawania i odkrywania czegoś, czego nie widzę, co zagubiłem, o czym zapomniałem? I nie chodzi tu o wynalazek na miarę fenomenu nauki, ale odkrycie, które dla mnie będzie stanowiło coś nowego, coś inspirującego, coś mobilizującego. Coś, co da nowy impuls na zmianę jakości mojego spowszedniałego i skostniałego życia. Może to być nowe spojrzenie na małżonka, odkrycie niezauważanych aktywności własnych dzieci, pogłębienie relacji z Bogiem, zainspirowanie do niesienia pomocy potrzebującym, zmiana w niezmienianej od 30 lat aranżacji mieszkania, czy barwy światła w mieszkaniu. A może zwiększenie aktywności fizycznej? Gimnastyka, pójście na basen, trekking, jazda rowerem, wędrówki po górach. Różne nowe formy aktywnego działania nie są niczym ograniczone. Szukać, odkrywać i działać. Żadne poszukiwania i żadne odkrycia nie będą wiele warte, jeśli nie przejdziemy do czynu, do działania. Zachęcam zatem do twórczych poszukiwań.

W kolejnych artykułach będę się starał dzielić darami otrzymanymi od Boga, swoimi przeżyciami, doświadczeniami, spostrzeżeniami, wiedzą i umiejętnościami.

Do dyskusji zapraszam na mój profil na fb.

o. Bronisław Staworowski

fot. nr 2 i  3 - Wojciech Sawicki;

pozostałe - o. Bronisław Staworowski



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij