Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Czy zbawienie można kupić za pieniądze?

16.09.2016 Piotr Roman Gryziec

Tekst Ewangelii przeznaczonej na 25. niedzielę zwykłą rozpoczyna się od przypowieści o nieuczciwym zarządcy. Kończy się ona podsumowaniem Jezusa: „Synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z podobnymi sobie ludźmi niż synowie światłości”. Czy jest to prostu stwierdzenie faktu? A może pochwała synów światłości, czyli tych, którzy żyją nauką Jezusa, utożsamiają się z gronem Jego uczniów: Dobrze, że synowie światłości są inni od synów „tego świata”. Czy raczej jest to nagana pod adresem uczniów: Synowie światłości powinni brać przykład z roztropności synów tego świata?

Dalszy tekst sugeruje, że Jezus ma na myśli to trzecie rozwiązanie, skoro wyciąga z opowiedzianej przypowieści następujący wniosek: „Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków”. Tak jest w lekcjonarzu oraz w większości polskich tłumaczeń. Czy to znaczy, ze chrześcijanie mają za pieniądze kupić sobie życzliwość Boga, który przecież jest tym, który „przyjmuje do wiecznych przybytków”?

Takie rozumienie wydaje się absurdalne, wręcz bluźniercze! Jak zatem rozumieć stwierdzenie: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną”? Przede wszystkim sięgnijmy do tekstu oryginalnego, który brzmi nieco inaczej: „Czyńcie sobie przyjaciół z niegodziwej mamony!” I nie ma tam słowa „wszystko”! Jest różnica? To mamona, czyli pieniądze, majątek, ma zostać przez chrześcijanina uczyniona przyjacielem, który pozwoli mu wejść do domu Ojca! To już brzmi lepiej, ale wymaga jeszcze doprecyzowania. Kluczowe jest tu słowo „przyjaciel”. Etymologicznie przyjaciel, to ten, który sprzyja, a więc pomaga. W czym pomaga? W wejściu do „wiecznych przybytków” – do nieba. A zatem chodzi o taki użytek z pieniądza – nawet niegodziwie zdobytego – który przyniósłby człowiekowi ostatecznie dobro.

Opowiedziane przypowieść sugeruje, że chodzi konkretnie o wyświadczenie dobra drugiemu człowiekowi. Bóg potrafi nawet grzech i zło wykorzystać dla dobra człowieka. Najmocniejszym tego przykładem jest chociażby śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu. Podobnie jak Bóg, także chrześcijanin powinien czynić dobry użytek z każdej sytuacji, z każdej rzeczy, jaka mu wpadnie w ręce. Wszystko ma służyć, sprzyjać, stać się przyjacielem, na drodze do wiecznego zbawienia, dopóki mamy to „coś” jeszcze do dyspozycji. Bo kiedyś i owa „niegodziwa mamona” się skończy. Wtedy zostaniemy z pustymi rękami.  

Bóg dał nam świat, w którym żyjemy. Nie jest on doskonały. Jest w nim wiele zła i niegodziwości. Posiada on wiele elementów wybrakowanych – przecież nie z winy Boga. Jednak Bóg stawia przed nami wyzwanie, aby wszystko, co jest na tym świecie wykorzystać dla Jego chwały i dobra człowieka. To jest właśnie wierne „zarządzanie niegodziwą mamoną”. Dopóki jeszcze możemy, dopóki mamy czas, aby to uczynić. Bo nadejdzie dzień, kiedy już będzie na to za późno…

o. Piotr Roman Gryziec                                                                                      



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij